Powrót do Amigi po latach – moje doświadczenia z NG

Wszystko zaczęło się w oko­li­cach 1995 roku. Wtedy to udało się rodzi­ców namó­wić na prze­siadkę z wysłu­żo­nego C64 na Amigę. Wybór modelu nie­stety na tym eta­pie był poza moją kom­pe­ten­cją. Rodzice mogli sobie pozwo­lić na poczciwą A600. Tak zaczęła się wspa­niała przy­goda, która uczy­niła ze mnie taką osobę, jaką jestem teraz. Gdy oka­zało się, że A600 nie da się, w tam­tych cza­sach, sen­sow­nie roz­bu­do­wać a ja chcia­łem od kom­pu­tera cze­goś wię­cej niż wczy­ty­wa­nie gier z dys­kie­tek. Zapa­dła decy­zja o wymia­nie z dopłatą na A1200. Póź­niej to było już z górki aż do Bliz­zarda PPC i BVi­sion w obu­do­wie tower. Nie­stety ta kon­fi­gu­ra­cja star­czyła (wydaj­no­ściowo do mojej pracy, którą i tak wyko­ny­wa­łem głów­nie pod linu­xem) mniej wię­cej do roku 2005. Był to czas, w któ­rym Amiga poszła do szafy, a na biurku zago­ścił klon.

Amigę ceni­łem głów­nie za wspa­niały sys­tem ope­ra­cyjny, który nie był pra­wie roz­wi­jany w cza­sie, w któ­rym uży­wa­łem Amigi. Przez kolejne lata zmie­nia­łem kom­pu­tery na bar­dziej wydajne. Z uwagą śle­dzi­łem Ami świa­tek z boku, zaglą­da­jąc na por­tale PPAEXEC. Poja­wił się Pega­sos z Mor­phOS-em, Sam440ep z Ami­gaOS 4 oraz AROS. No dobra ten ostatni poja­wił się zde­cy­do­wa­nie wcze­śniej, ale wtedy zaczy­nał powoli się do cze­goś nada­wać. Zawsze chcia­łem zoba­czyć któ­ryś z tych sys­te­mów w akcji, nie­stety przez długi czas żad­nego, poza AROS-em nie było mi dane.

W tym arty­kule opi­szę każdy z trzech sys­te­mów NG okiem kogoś, kto zatrzy­mał się na Ami­gaOS 3.9, który to będzie moim punk­tem odnie­sie­nia.

AROS

Jako że AROS to pro­jekt z otwar­tymi źró­dłami i w począt­ko­wych fazach pro­jektu dzia­ła­jący na plat­for­mie x86 z uwagą śle­dzi­łem jego roz­wój od samego początku (dla mnie była to wzmianka w któ­rymś z nume­rów Maga­zynu Amiga). Nie­stety przez długi czas mój kom­pu­ter nie był na tyle wydajny żeby sen­sow­nie wir­tu­ali­zo­wać sobie maszynę z AROS-em, insta­la­cja, jako drugi sys­tem ope­ra­cyjny nie wcho­dziła w grę. Dopiero przy kolej­nej zmia­nie sprzętu posta­no­wi­łem sobie zosta­wić sta­rego grzyba do zabawy z AROS-em.

Na pierw­szy i zara­zem ostatni ogień poszedł AROS w dys­try­bu­cji Ica­ros Desk­top (daw­niej vmwa­ros). To, co uka­zało się moim oczom zro­biło nie­sa­mo­wite wra­że­nie. Bar­dzo duża baza prze­róż­nego opro­gra­mo­wa­nia dostępna zaraz po zain­sta­lo­wa­niu. Sys­tem, który nie „stra­szy” 4 kolo­rami na star­cie był dla mnie nie­sa­mo­wi­tym sko­kiem jako­ścio­wym, takie wej­ście w XXI wiek.

Sam sys­tem ze swoim mena­dże­rem pli­ków Wan­de­rer, oraz struk­turą dysku sys­te­mo­wego zgod­nego z Ami­gaOS wyda­wał się raczej ewo­lu­cją niż rewo­lu­cją. Ten fakt wyni­kał z tego, że w zało­że­niach miał to być sys­tem zgodny z Ami­gaOS 3.1 na pozio­mie API.
Wan­de­rer – mena­dżer pli­ków, to tro­chę bar­dziej roz­bu­do­wany klon Work­ben­cha. Główną róż­nicą, rzu­ca­jącą się na pierw­szy rzut oka to pasek narzę­dziowy, zawie­ra­jący pole ze ścieżką kata­logu oraz przy­ci­skiem wstecz, oraz pasek sta­tusu na dole okna z infor­ma­cjami o zawar­to­ści kata­logu. Dzięki przy­ci­skowi wstecz po kata­lo­gach możemy się poru­szać jak w main­stre­amo­wych sys­te­mach ope­ra­cyj­nych nie otwie­ra­jąc nowego okna dla każ­dego pod­ka­ta­logu. To domyślne zacho­wa­nie możemy zmie­nić na takie jak w Work­ben­chu.
Zune (MUI) to otwar­to­źró­dłowy zamien­nik dla MUI. Podob­nie jak sam AROS w sto­sunku do pier­wo­wzoru MUI jest/powinien być kom­pa­ty­bilny na pozio­mie APIMUI. Czego efek­tem jest sporo klas MUI kom­pi­lo­wa­nych czę­sto rów­no­le­gle dla Ami­gaOS, AROS i Mor­phOS. Wiele apli­ka­cji, które na Ami­gaOS wyma­gają MUI kom­pi­lo­wana, jest dla AROS-a z wyko­rzy­sta­niem ZUNE, np. YAM, Sim­ple­Mail.

Prefs to kata­log na dysku sys­te­mo­wym, w któ­rym w Ami­gaOS mamy umiej­sco­wione pro­gramy zmie­nia­jące usta­wie­nia sys­temu jak i kom­po­nen­tów zain­sta­lo­wa­nych przez użyt­kow­nika. W AROS-ie sprawa ma się dokład­nie tak samo. Z tą róż­nicą, że nie wszyst­kie sys­te­mowe pro­gramy pre­fe­ren­cyjne mają swoje odpo­wied­niki w ory­gi­nale.

Kom­pa­ty­bil­ność z opro­gra­mo­wa­niem dla Ami­gaOS m68k, w odróż­nie­niu od pozo­sta­łych sys­te­mów NG posia­da­ją­cych moż­li­wość uru­cha­mia­nia takich pro­gra­mów „natyw­nie”, możemy uzy­skać jedy­nie poprzez emu­la­cję całego kom­pu­tera. Co prawda jest inte­gra­cja z emu­la­to­rem, która umoż­li­wia odpa­la­nie apli­ka­cji w poczu­ciu, że są pra­wie natywne, jed­nak to tylko emu­la­cja całego kom­pu­tera. Apli­ka­cje tak uru­cho­mione nie mogą roz­ma­wiać z API sys­te­mo­wym.

Pro­blemy ze sprzę­tem to nie­stety bar­dzo poważny kło­pot w świe­cie x86 gdzie chip­se­tów, kart sie­cio­wych czy muzycz­nych jak mró­wek. W moim przy­padku osta­tecz­nie zain­we­sto­wa­łem w pole­asin­gowy kom­pu­ter Fujitsu-Sie­mens z pro­ce­so­rem Core 2 Duo, wspie­raną kartą dźwię­kową Real­tek, i dodat­kowo doku­pi­łem kartę gra­ficzną GeForce 9500 GT. Kom­pu­ter ten pra­cuje też jako dedy­ko­wana maszyna do emu­la­cji Amigi.

Pod­su­mo­wu­jąc AROS to cał­kiem fajne przed­się­wzię­cie, które od jakie­goś czasu, jako jedyny sys­tem NG jest dostępne na plat­formę m68k. Nie­stety, jako twór, który roz­wija się wła­snym życiem bez jakie­go­kol­wiek przy­wódz­twa, w wielu płasz­czy­znach jest nie­do­pra­co­wany. Jed­nak, gdy patrzę na to jak się zmie­nił od ostat­nich dzie­się­ciu lat, widzę bar­dzo dużą poprawę sta­bil­no­ści.

MORPHOS

Ten sys­tem zago­ścił u mnie w domu w momen­cie, gdy stary sprzęt Apple zaczął być tani jak przy­sło­wiowy barszcz. Za 12” iBo­oka G4 800 MHz zapła­ci­łem 80 zł + koszty prze­syłki, a za Power Maca G5 DP 1,8 GHz 70 zł + koszty prze­syłki. Muszę przy­znać, że kosz­towy próg wej­ścia w świat NG od strony Nie­bie­skiego Motyla obec­nie jest prak­tycz­nie zerowy. Pobie­ra­nie i uży­wa­nie sys­temu nic nie kosz­tuje, jeśli godzimy się z jego ogra­ni­cze­niem w wer­sji nie­za­re­je­stro­wa­nej (ja wytrzy­ma­łem około roku). Czyli maka­brycz­nego zwol­nie­nia kom­pu­tera po 30 minu­tach pracy, na które lekar­stwem jest reset.

Do tego sys­temu pod­cho­dzi­łem już mając za sobą sporo doświad­czeń w zaba­wie z AROS-em. Wyda­wało mi się, że nic mnie nie zasko­czy. Mia­łem rację, wyda­wało mi się. Ogra­ni­cze­nie moż­li­wo­ści uru­cha­mia­nia sys­temu na kilku z góry okre­ślo­nych mode­lach sprzętu zaowo­co­wało tym, że każdy sprzęt w iBo­oku zadzia­łał jak należy bez zbęd­nych kom­bi­na­cji. Mor­phOS wydał się dla mnie w wielu aspek­tach rewo­lu­cyjny. Całość UI jest zbu­do­wana w opar­ciu o MUI w związku, z czym każdy aspekt sys­temu można kon­fi­gu­ro­wać wedle wła­snego widzi­mi­się.

Belka ekra­nowa w końcu potrafi nie tylko wyświe­tlać tekst, ale dodat­kowe moduły/widżety:

Jego mena­dżer pli­ków Ambient czer­pie gar­ściami z funk­cji dostęp­nych w mena­dże­rach w innych sys­te­mach ope­ra­cyj­nych. Trak­tuje archiwa jak pod­ka­ta­logi. Auto­ma­tycz­nie sor­tuje zawar­tość kata­lo­gów (szok!!!). Zawiera ładny edy­to­walny pasek narzę­dziowy. Obsługa ikon domyśl­nych odbywa się na zupeł­nie innych zasa­dach niż w pier­wo­wzo­rze.
Ambient, poza funk­cją prze­glą­da­nia pli­ków, daje moż­li­wość two­rze­nia paneli, które są odpo­wied­ni­kiem Ami­Docka. Nie­stety bra­kuje mu funk­cji uru­cho­mie­nia pro­gramu poprzez upusz­cze­nie nań pliku.

W odróż­nie­niu od Ami­gaOS i AROS-a, Mor­phOS nie posiada wielu pro­gra­mów do zmiany pre­fe­ren­cji sys­te­mo­wych. Zamiast tego jest jeden pro­gram, który przy­po­mina sys­te­mowe usta­wie­nia z macOS/OS X.

Poza róż­ni­cami wizu­al­nymi, sporo róż­nic mamy pod maską. Zauwa­żalną na pierw­szy rzut oka róż­nicą jest układ par­ty­cji sys­te­mo­wej. Oprócz stan­dar­do­wego przy­pi­sa­nia SYS: które kie­ruje na par­ty­cję sys­te­mową mamy przy­pi­sa­nie MOSSYS: do kata­logu Mor­phOS na par­ty­cji z sys­te­mem. Struk­tura kata­lo­gów odpo­wiada tej, którą znamy z kla­sycz­nego sys­temu. W tym kata­logu zain­sta­lo­wany jest pra­wie cały sys­tem, zmiany wpro­wa­dzane przez użyt­kow­nika w tym dogry­wane biblio­teki czy komendy w ogóle nie mie­szają w sys­te­mie, dzięki czemu aktu­ali­za­cja sys­temu powinna odby­wać się bez­bo­le­śnie. Nie­stety, nie dane mi było spraw­dzić, bo odkąd jestem użyt­kow­ni­kiem Mor­phOS mamy wer­sję 3.9.
Sys­tem ten wydał mi się naj­bar­dziej dopra­co­wany i rewo­lu­cyjny ze wszyst­kich tu oma­wia­nych. Dla mnie jest obec­nie nume­rem jeden w NG świe­cie.

AMIGAOS 4.1

Na koniec zosta­wi­łem sobie sys­tem, który nie tylko wzo­ruje się i jest kom­pa­ty­bilny z Ami­gaOS 3.1, lecz taki który jest jego peł­no­praw­nym następcą. Muszę zastrzec, że sys­temu tego uży­wa­łem wyłącz­nie pod WinUAE. Stąd być może moje opi­nie są takie jakie są.

Sys­temu tego spró­bo­wa­łem kilka mie­sięcy po tym jak Hype­rion ogło­sił obniżkę ceny dla edy­cji clas­sic. Sys­tem z jego nie­bie­sko-szarą skórką, która wyglą­dem gadże­tów bar­dzo przy­po­mina poprzed­nika, wkradł się w moje łaski wiele lat przed tym jak pierw­szy raz włą­czy­łem ten sys­tem. Przez długi czas uży­wa­łem poprzed­nio opi­sa­nych sys­te­mów (oraz sys­temu 3.9 z AfaOS) wła­śnie ze skór­kami naśla­du­ją­cymi Ami­gaOS 4. Sam sys­tem, to fak­tycz­nie odświe­żony Ami­gaOS 3.1 albo w zasa­dzie 3.9. Inter­fejs użyt­kow­nika jest zbu­do­wany w opar­ciu o biblio­tekę Reac­tion, pod każ­dym wzglę­dem ustę­pu­jącą MUI, które i tak jest zain­sta­lo­wane w sys­te­mie bo wiele apli­ka­cji korzy­sta z tego fra­me­worka. Do dys­po­zy­cji dosta­jemy Ami­Dock, UnArc, Edit­pad, oraz wiele innych narzę­dzi zna­nych z Ami­gaOS 3.9 tylko że w wer­sji PPC.

Work­bench to dalej pra­wie ten sam Work­bench co w wer­sji 3.9. Jako użyt­kow­nik tejże wer­sji poczu­łem się tu jak w domu. W moim odczu­ciu sam sys­tem nie jest w żad­nym stop­niu rewo­lu­cyjny, poza odświe­żo­nym (bar­dzo uda­nie) wyglą­dem oraz zmianą archi­tek­tury, jest nie wno­szącą za wiele aktu­ali­za­cją. Ot kom­pi­la­cja Ami­gaOS pod nową archi­tek­turę.

Żałuję że nie mia­łem oka­zji pra­co­wać dłu­żej na tej wer­sji zwłasz­cza na dedy­ko­wa­nym do tego sprzę­cie, być może odkrył­bym wię­cej faj­nych wła­ści­wo­ści i funk­cji. Nie­stety wyso­kie ceny wydaj­nych kom­pu­te­rów kom­pa­ty­bil­nych z Ami­gaOS 4 powo­dują, że te są poza moim zasię­giem. Uży­wa­nie go pod emu­la­to­rem nie­stety do naj­przy­jem­niej­szych zadań nie należy.
Oso­bi­ście uwa­żam, że dużo wygod­niej jest użyć w emu­la­to­rze sys­temu w wer­sji m68k ponie­waż emu­la­cja pro­ce­sora PowerPC jest na tę chwilę strasz­nie powolna.

PODSUMOWANIE

Gdy­bym obec­nie stał przed decy­zją, który sys­tem NG wybrać, zde­cy­do­wał­bym się na Mor­phOS, głów­nie z powodu niskiej ceny sprzętu (w tym lap­to­pów) kom­pa­ty­bil­nego z tym sys­te­mem.
Ami­gaOS 4.1 odpada z dwóch powo­dów. Pierw­szy to nie wina sys­temu tylko tego, że nie posia­dam worka pie­nię­dzy na w miarę wydajny sprzęt z nim kom­pa­ty­bilny. Drugi to brak (póki co) kom­pu­tera typu lap­top na któ­rym można go zain­sta­lo­wać. Ten ostatni jest nacią­gany bo pew­nie odpo­wiedni lap­top łapał by się pod powód nr 1 ze względu na cenę.
Jeśli weź­miemy na tapetę AROS-a to sys­tem jest kom­pa­ty­bilny z lap­to­pami i sprzęt można kupić za bez­cen, co jest na plus. Nie­stety sys­tem jest nie­do­pra­co­wany i pełny drob­niut­kich lecz czę­sto iry­tu­ją­cych błę­dów, co jest pierw­szym minu­sem. Brak „natyw­nej” kom­pa­ty­bil­no­ści z opro­gra­mo­wa­niem dla Ami­gaOS m68k oraz braki w natyw­nym opro­gra­mo­wa­niu czyni sys­tem mniej uży­teczny niż kon­ku­ren­cja co jest kolej­nym minu­sem.

Bar­dzo mocno kibi­cuję AROS-owi i Ami­gaOS 4.1, ale obec­nie sta­wiam na nie­bie­skich.

 

jaro­ku­czi - Amiga NG (2) 1/2018

---> do spisu arty­ku­łów