In Nihilum Reverteris

Sam tytuł nie wiem, czy przetłumaczę zgodnie z intencją autora jako „powrót do nicości”. Po łacinie brzmi to na tyle frapująco, że zostańmy przy oryginalnej formie.

Starzy gracze znają pewnie określenie „gra paragrafowa”. Idea opiera się na książce, podzielonej na fragmenty zwane paragrafami. Każdy taki paragraf zawiera w sobie jedną lub więcej możliwości wyboru, które prowadzą do innych paragrafów (fragmentów książki). W zależności od dokonywanych wyborów śledzimy inaczej prowadzoną fabułę, a gra może mieć kilka różnych zakończeń.

Taką pierwszą grą paragrafową, która przychodzi mi do głowy, był „Mózgprocesor” na Atari XE. Atari 8-bit jest powiązane z tytułem, który opisuję. „In Nihilum Reverteris” nie jest debiutem Yerzmeya, był on pomysłodawcą gry „Droga do Duplandu” na małe Atari, po drugie – „In Nihilum Reverteris” również ukazał się na ten komputer.

Gra nie jest typową paragrafówką. Nie zawiera dodatkowych czynników wpływających na rozgrywkę, które przybliżałyby ja bardziej do papierowych gier RPG (a takie mechanizmy były już we wspomnianym „Mózgprocesorze” – postać męczyła się, niosąc dużo przedmiotów). Tutaj mamy skupienie się na fabule.
Na pewno wyróżnikiem jest muzyka. Gra w wersji AmigaOS 4 ma ponad 140 MB, z czego ok. 106 MB stanowi ścieżka dźwiękowa w formacie MP3 (44 kHz, 320 kbps). Jest „zaszyta” w pliku wykonywalnym i nie da się jej słuchać oddzielnie.

A jak wygląda ten tytuł na innych platformach?

Wersja na Raspberry Pi jest bardzo zbliżona do naszej, ale pozostałe są przez swoją odmienność równie ciekawe.
Część wizualna i dźwiękowa wynika pośrednio z możliwości platformy sprzętowej. Ośmiobitowce mają mniejsze, nawet tak podstawowa rzecz jak ilość tekstu na ekranie jest mniejsza, więc musiał być pomysł.
Na ZX Spectrum plansze z obrazami podawane są oddzielnie, a możliwości wyboru wyróżnione są kolorem.

Na Atari jest podobnie, z tym że opowieść pojawia się na stronach książki i moim zdaniem przy niektórych paragrafach tekst leci minimalnie za szybko, ale moją ocenę opieram na filmach z gry.

W przypadku wersji dla AmigaOS 4 obrazy są umieszczone pod tekstem.

Tu mam pewne zastrzeżenia techniczne, choć wiem, jakie były trudności. Obrazy moim zdaniem są za ciemne, choć na pewno dają coś indywidualne ustawienia monitora; zdaję sobie też sprawę, że byt jasne tło utrudnia czytanie, ale mimo wszystko jest za ciemno (zrzut nieco rozjaśniłem, żeby było widać grafiki). Grafiki w pełnej krasie można podziwiać po podjętych wyborach – wtedy są widoczne bez tekstu i rozjaśnione.

Drugim mankamentem, wynikającym z narzędzia, w jakim nasza wersja powstała, jest brak płynności przy zmianie tekstu na słabszych konfiguracjach typu SAM. Bierze się to z faktu, że nasza wersja powstała w Hollywood; tekst jest czarny na przezroczystym tle (PNG z przezroczystością) i jest konwertowany na biel „w locie”; obracanie go wokół osi z zanikaniem w czasie zmiany ekranów z tekstem powoduje obciążenie procesora. Nie jest to jakiś problem – wspominam, bo jest to recenzja. Trzecia rzecz – niektóre osoby zwracały uwagę, że ścieżki wyboru powinny być bardziej wyróżnione. Obecnie jest to zrobione tak, że są one ujęte w nawiasy kwadratowe – bardziej byłby widoczny (a zarazem nienarzucający się tak jak kolor) inny krój czcionki, czy wytłuszczenie. Niemniej po najechaniu wskaźnikiem myszy na odnośnik (bądź strzałkę – niektóre paragrafy są dwuekranowe) zawartość jest podświetlana tak agresywnym cytrynowym kolorem, że nie sposób tego przegapić. To są już indywidualne gusta, dla mnie może być. No i wreszcie ostatni mankament – poszczególne ekrany mają różne wielkości czcionek – wynika to z „paragrafowatości”; idealne dobranie wymagałoby poszatkowania tekstu na jeszcze mniejsze fragmenty do późniejszego złożenia.
Utwór trwa około 46 minut, ale nie czuje się tego. Dla mnie to brzmiało jak 10. Może po prostu nie wysłuchałem całego, skoro grę kończy się w krótszym czasie. W każdym razie muza, choć chwilami „niepokojąca”, nie przeszkadza.

Wyjście z gry następuje przez użycie klawisza ESC i tu się zastanawiam, czy nie warto wprowadzić opcji zapisu, oczywiście nie jako typowych slotów, tylko możliwości rozpoczęcia od miejsca, gdzie się skończyło.
To są wszystko jedynie technikalia. Sam tytuł na pewno wart jest „rzucenia okiem”, choć zdaję sobie sprawę, że wielu taka forma roz(g)rywki nie przypadnie do gustu.

Fabuła dotyczy Karla, pisarza powieści science-fiction. Gdy zaczynają znikać przedmioty w jego otoczeniu okazuje się, że tylko on to dostrzega – dla pozostałych ludzi nigdy nie istniały. „In Nihilum Reverteris” to mieszanka rozmów na tematy naukowe, filozoficzne, dialogi „o życiu”.
W porównaniu z innymi paragrafówkami gra jest mało obszerna, można ją „przejść”za jednym posiedzeniem. Chociaż można ją ukończyć na kilka sposobów – ja ukończyłem na cztery (z tego dwa na „nieudane” to znaczy gra zaproponowała powtórkę od początku). Pozostałe dwa udane nie okazały się wiele lepsze, no ale to już odkryjecie sami. Więcej nie napiszę, żeby nie zdradzić fabuły. Z tego samego powodu nie zamieszczę ilustracji z zakończenia.

Co mogę ze swojej strony poradzić – nie dajcie się ponieść „klikaniu” w różne ścieżki, chcąc sprawdzić wszystkie możliwe opcje, tylko spokojnie, przynajmniej za pierwszym razem, podejdźcie do tego jak do powieści i podążajcie jednym wątkiem. Dajcie się wciągnąć w fabułę, cieszcie klimatem i muzyką.
Nie będę krył, nie jestem miłośnikiem tego rodzaju „gier”. Wypada jednak docenić całokształt, a także i sam fakt, że takich produkcji jest mało.
W pliku tekstowym do gry można znaleźć adnotację:
IT’S NOT LITERATURE – IT’S THE DEMOSCENE
Pewnie tak jest.

Dużo miejsca poświęciłem porównaniu wersji dla AmigaOS 4.1 z innymi wersjami, jak również warstwie technicznej. Powody były dwa. Pierwszy – nie mogłem opisać gry jako takiej ze względu na jej charakter, więc opisywałem oprawę. Drugi – oceniałem ją także pod względem możliwości Hollywood jako narzędzia do tworzenia kolejnych tytułów; jak bardzo posiadanie Hollywood ułatwia tworzenie gier z jednej i na ile ogranicza ich możliwości z drugiej strony.

Dla formalności podaję, że „In Nihilum Reverteris” ma także wersję anglojęzyczną; autorem scenariusza, tekstu i muzyki jest ‘Yerzmey’, grafikę zrobił ‘Joulo’ a całość złożył ‘Mufa’.

„In Nihilum Reverteris” można pobrać z OS4Depot:

os4depot.net/?function=showfile&file=game/adventure/reverteris.zip

'truman burbank' - Amiga NG (4) 03/2018

—> do spisu artykułów

%d bloggers like this: