Tower 57 – dieselpunkowy Truman Burbank

Skąd taki tytuł? Lepiej nie bądźcie zbyt ciekawi, bo was pająki za obraz wciągną. Znacie/pamiętacie to? To dobrze bo „gimby nie znajom”.
Stworzyciele gry piszą, że czerpali całymi kanistrami z amigowych produkcji tego typu ery szesnastobitowej; może i tak, mało to dla mnie ważne.

To co ma znaczenie to to, że gra wymiata, dosłownie, można wymieść swoją pukawką ciężką pracę stroicieli wnętrz, a czasami też murarzy i innych budowlańców. Można się wyżyć, amunicji jest dość, nie trzeba liczyć każdego wypalonego pocisku, tak jak było na przykład w Alien Breed 3D II. Oprócz „zbiórek” amunicji z podłogi, są też terminale w których możemy dokupić amo i punkty życia do pełna. Ale to kosztuje, niezbyt dużo ale zawsze, lepiej tą kasę przeznaczyć na ulepszenie broni albo samej postaci.

Mimo obfitości pocisków gra wcale nie jest łatwa, sama broń i jej siła nie zrobią za nas roboty, trzeba kombinować i zapamiętywać, szczególnie w przypadku bossów. Każdy ma dla nas zapas niespodzianek i gdy już myślisz że pozamiatałeś delikwenta on się przeobraża albo wypuszcza chmarę złośliwego dziadostwa. Na szczęście dla nas układ zdarzeń jest zawsze taki sam, więc to tylko kwestia kilku prób i zapamiętania co zdarzy się po. Żeby nie przechodzić wszystkiego od początku zazwyczaj w pobliżu szefa jest gdzieś wychodek do zapisywania stanu gry; czasami trzeba go znaleźć, bo nie stoi zaraz przy wejściu czy po drodze, taki mały tip.
Oczywiście kibli jest więcej, porozrzucanych tu i tam, ale jak to w naturze bywa, zawsze gdy potrzebny to go nie ma.

Najważniejszą radą jaką mogę dać, to Ruch To Zdrowie! W tym wypadku także i życie. W ich zachowaniu bardzo przydaje się umiejętność „pędzenia” klawisz [Spacji] wciskany gdy poruszamy się, podczas „postoju” nie ma żadnego efektu. Weźcie sobie tę radę do serca, bo czasami wystarczy zatrzymać się na chwilę żeby zamienić się w kupkę uzbrojenia leżącego na ziemi albo stracić kończyny. Broń można pozbierać, ale trzeba by się najpierw wskrzesić, jeśli mamy pod ręką pomarańczowego AmiBoinga i wróżkę, ewentualnie można podnieść co cenniejsze egzemplarze inną postacią. Niestety każda z nich ma ograniczoną ilość miejsca na sprzęt, więc będzie musiała wyrzucić coś swojego w zamian.

Jeśli chodzi o kończyny, dolne lub górne, to musi być w pobliżu terminal, który nam to umożliwi. Śmieszna rzecz w wypadku gry na dwóch graczy: gdy jedna z postaci straci kulasy, to druga może ją wziąć „na barana” i zanieść do naprawy. Ma to o tyle znaczenie, że tracąc kończyny zaczynamy „krwawić” i uchodzą z nas punkty życia; no chyba że ulepszyliśmy nasz tułów do tego stopnia, że sam wolno leczy nasze rany. Pozwoli to na przeżycie, niestety tracąc nogi poruszamy się jak postacie z horrorów ślizgając się obciętym tułowiem, co idzie męcząco wolno. W przypadku utraty ramion, tracimy możliwość użycia broni głównej i/lub dodatkowej, pozostaje nam kopanie przeciwników. Ale jest to większa męczarnia niż chodzenie bez nóg a skutek jeszcze bardziej marny.

Poza naprawą w tym samym terminalu ulepszymy samych siebie:

  • Ramię prawe – zwiększa siłę broni głównej.
  • Ramię lewe – zwiększa ilość razy, którą można użyć broń specjalną.
  • Tułów – zwiększa ilość punktów życia i umożliwia wolne samoleczenie się.
  • Nogi – szybszy chód i lepszy ślizg
    Warto czytać co mówią postacie na ekranie (szczególnie że język polski jest dostępny), nie tylko po to żeby dowiedzieć się co rozcynamonić w następnej kolejności, czy gdzie iść i kogo znaleźć żeby móc przejść dalej, ale czytanie tekstów powoduje wciągnięcie nas w fabułę i rozjaśnia niektóre absurdy. Oprócz tego często można się pośmiać. Ostatnia rzecz jaka przychodzi mi do głowy i przemawia za „lizaniem ścian” to fakt, że druga taka gra szybko (jeśli w ogóle) nie trafi pod maski naszych diesli, to jest Amig. Staram się zachęcić jak mogę do kupna i grania w tę grę bo uważam, że warto; i nie, nikt mi za reklamę nie płacił :p.

Poza czytaniem samych dialogów, warto też przechodząc obok obiektów z „wiszącym” klawiszem [F] wcisnąć go i przeczytać co tam napisali. Przy okazji, ten sam klawisz używamy także do oddziaływania na przedmioty, możemy za jego pomocą otwierać skrzynie, kupować w sklepach, otwierać przejścia itd.
Dokładniejszą klawiszologią zajmę się gdzieś dalej.

Tower57 to gra bardzo dobra graficznie, w starym dobrym stylu pikselowym. Choć czuć, że to raczej produkcja z dwudziestego pierwszego wieku niż z ery szesnastobitowców, taki „dojrzały piksel”. Muzyka i efekty dźwiękowe są naprawdę dobre, dość powiedzieć, że w tworzeniu otoczki muzycznej maczał palce Allister Brimble.
Sama rozgrywka jest bardzo przyjemna i gładka, grając nie ma się poczucia, że trzeba dusić klawiaturę czy dżoja żeby coś osiągnąć (choć padem grałem tylko chwilę).
Klawiszologia nie przyprawia o ból głowy, łatwo jest zapamiętać co jest co i po krótkim czasie palce same wskakują na odpowiedni klawisz nawet w chwilach największego „dymu” na ekranie.
Poza tym dodatkowym plusem tej gry jest fakt wydania jej przez polskie 11 BIT STUDIOS. Za wersję amigową odpowiedzialny jest Daniel ‘Daytona675x’ Muessener.

Jak sam pisze bardzo dużo wysiłku kosztowało go poprawienie lamerskiego kodu, tak żeby działał sprawnie szczególnie na maszynach ze słabszym procesorem PPC.
Muszę dodać że autor portu amigowego nie dostaje ani grosza gdy kupujemy grę, dlatego jeśli chcielibyśmy podziękować mu za port poprzez przelew gotówki możemy to zrobić na jego stronie GOLDENCODE.DE. Grę możemy kupić za dwanaście (bez centa) zielonych plus VAT, pod adresem: benitosub.itch.io/tower-57
Myślę że warto wydać kilkanaście dolców, szczególnie patrząc, ile niektórzy sobie życzą za potworki w BackBone. Wersja amigowa dostępna jest dla wszystkich systemów NG czyli AOS-a, AROS-a i MOS-a.

Biorąc wszystko powyższe pod uwagę i fakt, że gra jest po prostu wciągająca, ciekawa i daje dużo radochy, postanowiłem przejść ją na najtrudniejszym (wysokim) poziomie odkrywając co tylko się da i w miarę możliwości zdobywając wszystkie sekrety, tak zwane „lizanie ścian”.

Mapka z odkrytymi sekretami

Niestety nie każdy poziom dałem radę odkryć całkowicie, nawet mimo tego, że widziałem na mapie rejony w których jeszcze noga mojego pikselowego ludzika nie stanęła. Najpewniej wiąże się to z tym, że nie udało mi się jeszcze odkryć wszystkich zależności.

Mam przez to na myśli, że dobór bohaterów i broni jakimi dysponują ma duży wpływ na to w jaki sposób sobie radzimy w danej sytuacji. Dla przykładu podam, że są pewne obiekty w grze które możemy zniszczyć jedynie bronią wybuchową; poza tym nie grałem nigdy na dwóch graczy, co też może mieć wpływ na możliwość odkrycia wszystkiego na danym poziomie. Tu mały tip: płeć bohatera też ma znaczenie na to jak potoczą się wydarzenia. Odkryłem to przez przypadek, z jakiegoś, już nie pamiętam jakiego, powodu przed walką z jednym z szefów zmieniłem postać na kobietę i o dziwo dostępny wybór tekstów w rozmowie z bossem się zwiększył; który to był, nie powiem, zagrajcie sami i sprawdźcie.
Muszę tu wspomnieć, bo nie zrobiłem tego jeszcze, że rozmowy odbywają się w sposób wielowątkowy; mam na myśli to, że mamy wybór co odpowiedzieć lub o co zapytać rozmawiając z kimś.

Ogólnie gra jest dość przemyślana, sam system podpowiadajek na początku bardzo ułatwia krok po kroku zaznajomienie się z międzymordziem gry, a jest ono całkiem przemyślane, bo w zależności czy gramy klawirą i myszką czy dżojpadem to wyświetla odpowiednią podpowiedź co wcisnąć żeby na przykład zagadać albo otworzyć skrzynię czy drzwi. Niektóre drzwi otworzą się jedynie gdy mamy kartę, która najczęściej jest gdzieś tam, inne zaś po przełączeniu dźwigni; większość z nich można zhakować jeśli mamy jako broń dodatkową rękawicę hackerską. Hackować możemy nie tylko drzwi, ale też terminale, w ogóle hackujcie co tylko się da, bo czasami wpada sporo kasy.

Hackowanie

Terminale, nie tylko te w których możemy wydać pieniądze, ale te informacyjne też, wszystkie dają kasiurę. Z tego powodu ja wybrałem jako jedną z moich postaci Szpiega, bo ma rękawicę hackerską i już na początku można sporo zarobić; trzeba tylko pamiętać, że broń dodatkowa ma jedynie „dwa strzały” bez ulepszeń, po ulepszeniach ma cztery i osiem. Mimo to nawet na początku dobrze zarządzając amunicją i skrzynkami które można znaleźć na danym poziomie to wystarcza.
Samo hackowanie odbywa się poprzez „grzebanie w elektronice”, naszym celem jest zapalenie na zielono większej ilości ścieżek niż nasz przeciwnik, którym w tej mini grze jest elektroniczny system bezpieczeństwa. Jest kilka zasad: mamy ograniczoną ilość kliknięć, kliknięte na zielono ścieżki pozostają takie tylko przez pięć sekund, chyba że klikniemy na ścieżkę z kondensatorem, w takim wypadku system bezpieczeństwa nam jej nie odkliknie i czas na tę zabawę jest ograniczony do jedenastu sekund. Jak nam się nie uda możemy spróbować jeszcze raz, jeśli mamy ładunek w rękawicy na powtórkę. Dobre jest to, że za każdym razem układ ścieżek jest inny bo czasami za pierwszym razem tak się trafi że ciężko cokolwiek zrobić. Poza tym system podpowiedzi w grze opisze dokładnie co i jak zrobić gdy pierwszy raz spróbujemy coś zhackować.

Kasę poza zabijaniem wrogów i rozwalaniem skrzyń, beczek i tym podobnych mebli, możemy też znaleźć strzelając do niektórych ozdobników na ścianach, czasami jest tego cała kupa.

Ukryta mamona

Ulepszenie broni. W większości wypadków zwiększymy siłę zniszczeń i ilość amunicji. Poza tym możemy dodać pociski zapalające, trujące, lub przenikające przez wszystkich przeciwników na linii strzału. Ponad to samonakierowywanie się, odbijanie od ścian, szybsze przeładowywanie i wiele innych. To jeśli chodzi o broń główną.
Narzędzie w drugiej ręce nie jest usprawniane w żaden sposób; jedynie co możemy zmienić to ilość razy jaką możemy je użyć bez wzięcia amunicji, ale odbywa się to w terminalu gdzie ulepszamy części ciała.

Ulepszenia broni i Wróżka
Terminal i ulepszanie broni

W grze występują też inne punkty handlowe, jak maszyny ze słodyczami, przekąskami, rzeźnik (polecam odwiedzić i pogadać), gra w trzy kubki, wbijanie gwoździ itd.

Większość z nich znajduje się w Kąciku Amora. Miejsca hazardowe dają nam możliwość wygrania lub przegrania pieniędzy; ja z nich nie korzystałem prawie wcale, bo kasy miałem dość. Poza tym w Kąciku Amora możemy kupić broń, sprzedać lub kupić bursztynowe kule, ulepszyć broń i wiele innych. Będąc tam, możemy zmieniać postacie bez zużywania mocy (klawisz [R]), która jest reprezentowana przez niebieski pasek w międzymordziu. Normalnie każda zmiana kosztuje połowę mocy, którą też używamy do ataku specjalnego (klawisz [Q]), za każdym razem gdy napełnimy swoją moc po brzegi, poprzez zabijanie przeciwników, gra krzyczy: Speciaaaal Readyyyyy! Wtedy wiemy, że mamy pełno nawet bez patrzenia na wskaźniki. Atak Specjalny czasami ratuje zad, każda postać ma inny, Pani Szpieg dla przykładu hackuje czas – wszystko stoi – a ona robi co chce… hmmm, chyba wyszło trochę zbyt erotycznie, hahaha.

Jest jeszcze jedna możliwość robienia rozpierduchy, a mianowicie w kilku miejscach w grze możemy pojeździć czołgiem. Ma własne punkty życia i strzela rakietami, które jeśli wybuchają zbyt blisko czołgu też go niszczą. Ogólnie trzeba uważać na bronie wybuchowe, bo można się samemu pozamiatać, szczególnie jeśli je ulepszyliśmy.

Walka z bossem czołgiem

W sklepie w Kąciku Amora możemy dokupić pomocnika – jest to mała sonda, która strzela, niezbyt mocnymi, pociskami mniej więcej w tym samym kierunku co my. Szału nie robi, ale pomaga szczególnie jak urwie nam coś łapy i nie pozostało nam nic poza kopaniem.

Klawiaturologia – nie chce mi się pisać, popatrzcie sobie na zrzut, widać na nim wersję dla klawiry i dżojpada.

W wypadku gry we dwóch czy we dwoje, możemy wymieniać się kasą i amunicją. Dość przydatna możliwość.

Wymiana pomiędzy graczami

Ponadto jest jedna broń, którą można używać tylko dwiema postaciami – wygląda jak skakanka, z tym że zamiast sznurka jest jakaś wiązka energii.
Na dobrą sprawę o rozgrywce na dwie postacie więcej nie napiszę bo nie grałem – w domu nie ma z kim, a wersja amigowa nie ma możliwości grania przez sieć. Szkoda, bo oprócz tłuczenia wrogów w dwie osoby, granie w sieci daje dostęp do systemu osiągnięć, co powoduje przedłużenie żywotności gry poprzez prosty fakt, że każdy chce być na górze listy.

Wolno zmierzamy do końca opisu tej gry. Nie będę wchodził w szczegóły, ten artek ma was zachęcić do grania, a nie prowadzić za rączkę. Nikt i tak nie czyta solucji, bo są nudne, a gra jest na tyle dobrze zrobiona, że nie sprawia trudności; sama rozgrywka jest przyjemna, choć nie brakuje momentów gdy gra nam mocno na nerwach. Niestety mimo wielu poprawek Tower 57 nie jest pozbawiony błędów; mimo że autor portu amigowego zrobił bardzo dużo, to sam nie był wstanie wychwycić wszystkiego. Przydarzyło mi się kilkukrotnie, że nie mogłem czegoś kupić mimo że kasy miałem wielokrotnie więcej, a gra pisała że brak funduszy. Poza tym zmiana postaci na poruszającej się platformie spowodowała, że ta pojechała sobie dalej beze mnie – od tej pory unikam zmiany na poruszających się elementach w grze. Nie wiem czy ‘Daytona’ wciąż poprawia znalezione błędy, nie są na tyle uciążliwe żeby uniemożliwić przejście gry. Ha! Tu jeszcze jedna zachęta. Gra ma zaskakujący koniec, i da się ją skończyć na dwa sposoby i żeby tego dokonać wcale nie trzeba jej przechodzić dwa razy od początku, aczkolwiek muszą zostać spełnione pewne warunki. No i to…

'ferin' - Amiga NG (6) 1/2019

— do spisu artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.