TwittAmiga 4.2.2

Jest to moje drugie podejście do tego programu. Poprzednie dotyczyło wersji 4.1, opublikowanej w 2015 r. Co zmieniło się od tego czasu?

Usunięto mapę Google. Był to niepotrzebny gadżet, spowalniający całość i wymuszający na autorze dostosowywanie się do zmieniającego się API Google. Na ile pamiętam to poprzednie wersje były komentowane jako kobyła, czyli coś wielkiego, niezgrabnego. Tu jest poprawa, ale mimo plusików pod newsem na PPA nie mogę dołączyć do chórku zadowolonych.

Na początek instalacja – plik leży na Aminecie:

http://aminet.net/package/comm/misc/twittAmiga

Jak można przeczytać w pliku pomocy, wymagane są dodatkowe komponenty:
util/libs/mui38usr.lha
dev/mui/MCC_Lamp.lha
dev/mui/MCC_TextEditor-15.37.lha
dev/mui/MCC_TheBar-26.8.lha
comm/www/OpenURL-7.14-lha
AmiSSL >= 3.6 (AmigaOS)
Podane ścieżki dotyczą miejsca, gdzie leżą na Aminecie te pliki.

Kolejny „wspólny” program.

Niestety mimo najszczerszych chęci (lubię i używam Twittera – możliwość korzystania z niego spod AmigaOS to dla mnie duża rzecz) nie udało mi się zmusić programu do stabilnej pracy. Powód to Grim Reaper przy próbie zrobienia czegokolwiek. Dzięki opcji w nim o nazwie „ignoruj błędy DSI” udało mi się obadać to, co opiszę i pokażę w tej recenzji, ale na mojej konfiguracji TwittAmiga jest to program nieużywalny. Próbowałem ustalić przyczyny SnoopDosem i Snopym – pierwszy wskazał na MagicWB, drugi na niemożność pobrania zmiennej systemowej. Możliwe, że problem dotyczył MUI. Nie będę zgadywał dalej. System mam aktualny, dodatki wymagane przez program również. A teraz do rzeczy.

Pierwsze uruchomienie

Przy pierwszym uruchomieniu trzeba podać login i hasło, przy czym działają oba sposoby (nick i e-mail). Po zalogowaniu jest się zalogowanym permanentnie – czyli po twardym resecie wchodzę zalogowany. Klucz jest zapisany w pliku tekstowym. Można dodawać innych użytkowników i przełączać się między nimi. Przydatne, niektórzy mają prywatne i oficjalne konta swojej działalności. Natomiast brak możliwości wylogowania się jest dziwny.

Pierwsze kroki to kliknięcie w Home, czyli głównej strony, jakby „osi czasu”. Domyślnie okienko jest małe, ale daje się skalować. Jest określona minimalna szerokość, poniżej której nie da się go zwęzić. Standardowo przewidziane jest wyświetlanie 10 „tweetów”, ale można to zmienić w ustawieniach.
O ile udało mi się wejść w Mentions (wzmianki), o tyle wejście w User (wyszukiwanie użytkowników) było niemożliwe (Bad request). Niewątpliwe gdybym miał dobrze działający program moje spostrzeżenia byłyby pełniejsze, ale znam dobrze Twittera i „widzę to, co widzę”, czyli mogę ocenić potencjał zakładając, że nic się nie wiesza.

TwittAmiga w widoku strony Home
Twitter dla mobilnego Windows, dokładnie ten sam ekran co na zrzucie pod AmigaOS 4

Nie podoba mi się mało zwarta prezentacja treści. Tweety zajmują zbyt wiele miejsca. Łatwo to zauważyć porównując z innymi aplikacjami do Twittera. Porównawczo zamieściłem zrzut ze smartfona z Windows 10 (w sumie platforma z zanikającym wsparciem). Do minusów zaliczam też konieczność dociągania dodatków i niezbyt przyjazne wyprowadzenie niektórych opcji konfiguracyjnych (np. widoczne na zrzucie z OpenURL), choć być może nie dało zrobić się inaczej.

Ten panel do konfiguracji nie jest ściśle programu, ale widać jak na dłoni, jak ja to mawiam: „Amiga dzisiaj to hobby dla informatyków”
TwittAmiga w widoku strony Mentions (wzmianki)

Na pewno plusem jest to, że ten program wogóle jest. Brakuje nam takich rzeczy. Nie wątpię, że są zadowoleni (widziałem zrzuty nawet z klasycznej Amigi), ale to co odczułem ja mogę podsumować następująco:
Toporne GUI, brak wielu opcji i wciąż wiele błędów nie pozwalają mi wystawić pozytywnej oceny. Utwierdzam się w przekonaniu, że Amigi NG powinno używać się tak, jak Amigi dawniej. To znaczy bez parcia na internet.

Pozwolę sobie zacytować opinie amigowców z jakimi zetknąłem się na czacie:

„W branży informatycznej to się nazywa MVP i to można pokazać zaufanym klientom/znajomym, etc. Pod warunkiem jednak, że działa (choć funkcjonalność może być wyjątkowo uboga). Inaczej program nie powinien wyjść poza dysk autora.”
„U nas to jest takie MVA – minimum viable amigowcy”.

Przestańmy udawać, że da się współcześnie korzystać z aktualnych technologii, bo to panowie po prostu nie wychodzi. Co widać na załączonych obrazkach. Czekam na dalszy rozwój. Na dzisiaj – nie polecam.

 

‘truman burbank’ – Amiga NG (5) 4/2018

> do spisu artykułów

%d bloggers like this: